10 - 11 dzień - Wyprawy rowerowe

Idź do spisu treści

Menu główne:

10 - 11 dzień

Wyprawy z dziećmi > Murradweg 2017



Murradweg - Austria - 14-24 sierpnia 2017


10. Dzień-42 km. Bruck an der Mur-Pichl.

Kolejny dzień przed nami. Coraz bardziej zbliżamy się do naszego auta. Zastanawiamy się nawet czy zdołamy do niego dojechać dzisiaj. Liczne górki nie odpuszczają, więc jest malowniczo, a jednocześnie wyrobione nogi pozwalają jechać sprawniej. Już tylko naprawdę ostre podjazdy sprawiają nam problem. Częste też ostre zjazdy z zakrętami przyśpieszają zużycie hamulców, skutkiem czego Jurek musi zmienić klocki hamulcowe w moim rowerze.
Podziwiamy widoki i powoli się z nimi żegnamy. Kilkanaście kilometrów przed kempingiem, na którym stoi auto postanawiamy rozbić namiot. Trafiamy na ogromną polanę. Rolnik bez problemu pozwala rozbić namiot. Na kempingu gdzie stoi nasze auto postanawiamy być następnego dnia. Kemping jest bowiem naszym zdaniem za drogi, a nie cechuje się niczym szczególnym co tę cenę by usprawiedliwiało w jakikolwiek sposób. Dlatego jutro wrócimy do auta i potem droga powrotna do Polski.


11. Dzień-15 km. Pichl-Grossglobming.


Pakujemy rzeczy i namiot, który jak zawsze ostatniego dnia naszych wypraw, jest mokry. W ogóle na dworze jest wilgotno, góry schowały się za gęstą mgłą. Ubrani w bluzy i kurtki jedziemy do samochodu. Góry jakby się obraziły na nas, że wyjeżdżamy, schowały się i tyle. Lecz po czasie pokazały się nam jeszcze na pożegnanie. Będziemy pewnie jeszcze za nimi tęsknić.


Podsumowanie:

Wyprawę zaliczamy do bardzo udanych. Przejechaliśmy  380 km, lecz na tych alpejskich podjazdach czasem czułam się jakby to było co najmniej 500 km. Mimo tego, że pierwotny plan trasy nam nie wypalił i drugą część jechaliśmy „na spontanie”, to piękne widoki, strome podjazdy oraz szybkie zjazdy, ciekawi i otwarci ludzie, zapewniły nam moc niezapomnianych przeżyć i mnóstwo wspomnień. Pogoda dopisała, pierwszy tydzień był gorący, później po burzowej nocy, jeden dzień  lało i spadła temperatura. Kolejny tydzień był chłodniejszy i lepszy do jazdy, ale ranki i wieczory były chłodne. Dzieciaki spisały się na medal.
Czas planować kolejny wyjazd.

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego