Menu główne:
Fünf Flüsse Radweg -
5. Dzień: Rieden -
Kolejną noc pada. Od rana mimo chłodu udajemy się na basen -
Widoki nas zachwycają, niestety pogoda nie.
W Kallmünz nocujemy na Jugendzeltplatz (9 Euro). Postanawiamy zostać tam na 2 noce i obejrzeć sobie to urokliwe miasteczko. W tym miejscu po raz pierwszy pomyśleliśmy nawet o zamieszkaniu tam.
Deszcz nie daje za wygraną, pada. W nocy trochę głośno z powodu wygranej Niemiec w meczu z Brazylią (7:1). Młodzi Niemcy świętowali Mundial…
6. Dzień: w Kallmünz
W nocy zimno, ubieramy się w bluzy i co mamy pod ręką. Ranek chłodny, ale bez deszczu i wiatru. Postanawiamy zostać w Kallmünz i pozwiedzać.
Wspinamy się na ruiny zamku, potem przechadzamy się po miasteczku (które wygląda jak wymarłe), jemy w barze zupę gulaszową i popijamy lokalne piwko. Zaliczamy także plac zabaw. Karolinak podziwia miasteczko i widoki choć twierdzi, że chce jeszcze zobaczyć cały zamek, a nie ruiny. Najlepiej jakby mieszkały w nim księżniczka i książę. Cały ten czas kłębią się nad nami ciemne chmury, ale nie pada.
Potem wracamy do namiotu. Wtedy wraca także deszcz. Dobrze, że już po naszej całodziennej wycieczce.
Wieczór dość niespokojny, ponieważ Niemcy z namiotu obok długo i głośno rozmawiają. Aż Jurek im zwraca uwagę…