5 - 6 dzień - Wyprawy rowerowe

Idź do spisu treści

Menu główne:

5 - 6 dzień

Inne wyprawy > Architektura drewniana 2016


Szlakiem Architektury Drewnianej przy Beskidzie Niskim


5. dzień: Jamnica Banica - 60 km


Poranny rytuał śniadania przenieśliśmy do pobliskiego sklepu w Jamnicy, gdzie były stoliki i ławki. Kolejne kościoły w Królowa Polska, Królowa Górna, Bogusza, Binczarowa....  piękna i spokojna trasa. Pogoda dopisywała.
W miejscowości Uście Gorlickie zjedliśmy w polecanej restauracji Homola (GS) obiad. Późnym popołudniem przyszedł deszcz. Za miejscowością Banica przy bocznej drodze do Narodowego Parku Magurskiego, znaleźliśmy piękną miejscówkę do spania. Wielka polana otoczona lasem, gdzie słychać było śpiew ptaków, na niebie była tęcza. Szkoda tylko, że trochę padało i wiał wiatr. Dopiero po zachodzie słońca było spokojnie. Ognisko, kiełbaska, piwko, kiszona kapusta do tego i piękne otoczenie.




6. dzień: Banica - Osiek Jasielski - 70 km

Z pięknej polany pojechaliśmy boczną drogą, która nie wiem czemu na mapie się urywała, a w rzeczywistości pozwoliła nam dotrzeć do wioski Świątkowa Mała. Gruntowa droga trochę z kamieniami, błotkiem, dodawała uroku tego miejsca.
Na zjeździe Piotr łapie gumę, z którą szybko kolega Robert sobie poradził i pognaliśmy dalej.
Znów jedziemy spokojną drogą pięknych widoków i architektury drewnianej. Docieramy do Krempnej, gdzie robimy dłuższy postój. Zobaczyliśmy tam pierwszych rowerzystów z sakwami, a byli to konkretnie znani mi rowerzyści z bloga nagniatamy.pl.
Wspólnie jedziemy dalej w stronę Polany. Po krótkiej rozmowie i wspólnej przejażdżce rozdzielamy się. Kierujemy się w stronę Chyrowej, a następnie jedziemy na obiad do Dukli. Będąc na obiedzie oprócz szczęścia dla podniebienia mieliśmy szczęście z pogodą. Zaczęła się burza: padał grad, ulewny deszcz, podczas, gdy my siedzieliśmy i jedliśmy obiad. Niestety burze przechodziły co jakiś czas wraz z deszczem jeszcze parę razy nawet kiedy już wyszliśmy z knajpy. Zwiedziliśmy muzeum w Dukli, które poświęcone jest historii miasta, ze szczególnym uwzględnieniem walk podczas I i II wojny światowej.
Muzeum lekko rozczarowało, ale zawsze coś innego. Mimo wszystko, jechaliśmy dalej. Parę kilometrów przed Osiekiem Jasielskim zerwała się gwałtowna burza, wiatr i deszcz, postanowiliśmy szybko rozbić namiot w deszczu w pobliskich przy drodze krzakach wśród których było o dziwo bezwietrznie. Jak deszcz ustąpił rzecz jasna Robert rozpalił ognisko i była …kiełbaska z chlebkiem, piwo i …dżem jak ktoś chciał.


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego